Autor: YuKyo~
Dla: Megumi Yoshi, Izabela Ostojska
I oto wstawiam scenariusz z V. Bardzo się cieszę, bo wreszcie będę miała dla Was trochę więcej czasu, chociaż posiadam jeszcze dwa blogi z czego jeden już funkcjonuje, a przy drugim jeszcze pracuję. A no mam nadzieję, że nie gniewacie się, że połączyłam Wasze zamówienia.
Stałaś okalana zimnym, przeszywającym skórę wiatrem, który
brutalnie bawił się twoim włosami. Zaciskałaś swoje chude palce na
kawałku papieru, który poruszał się pod wpływem powietrza. Byłaś
zszokowana, a po twoich zaróżowionych policzkach spływały łzy
bezsilności.
Spojrzałaś ponownie na świstek papieru chcąc się upewnić, że to co chwilę temu przeczytałaś było prawdą. Chciałaś się przekonać, że to tylko twoja wyobraźnia płata ci figle, a wszystko jest sennym koszmarem.
Spojrzałaś ponownie na świstek papieru chcąc się upewnić, że to co chwilę temu przeczytałaś było prawdą. Chciałaś się przekonać, że to tylko twoja wyobraźnia płata ci figle, a wszystko jest sennym koszmarem.
"Kochana _____
Przepraszam,
że nie poinformowałem Cię o moim stanie, jednak bałem się odrzucenia.
Teraz, gdy piszę do Ciebie, wiem, że się pomyliłem, że nie zostawiłabyś
mnie, ale jest już za późno.
Od
kiedy zostawiłem Cię samotną w parku codziennie przypominam sobie Twoją
zapłakaną twarz. Co by się stało, gdybym powiedział Ci o swoim
uczuciach i chorobie?
_____, kocham Cię i nawet, gdy będę w drugim świecie będę nad Tobą czuwał. Będę Twoim aniołem stróżem, arraso?
Twój TaeTae ♥"
- A więc dlatego... - mruknęłaś przypominając sobie sytuację z przed miesiąca.
Rozglądałaś się za przyjacielem co chwile poprawiając swoją białą
bluzkę. Nie mogłaś się doczekać spotkania z Taehyungiem - od pewnego
czasu nie spędzaliście ze sobą tyle czasu, jak kiedyś, a więc gdy
poprosił o wspólne spotkanie niezmiernie się ucieszyłaś.
- TaeTae! - zawołałaś uradowana podbiegając do chłopaka, który szedł w twoją stronę.
Przytuliłaś go, jednak gdy nie poczułaś odwzajemnianego uścisku
odsunęłaś się i spojrzałaś na niego pytająco. Twój przyjaciel spoglądał
smutno w ziemie nie racząc przywitać się z tobą.
- Co się stało, oppa? - zapytałaś zmartwiona.
- Muszę ci coś powiedzieć, ale może najpierw przejdźmy się - rzekł uśmiechając się nikle.
Nie pozostało ci nic innego, jak zgodzenie się na propozycję chłopaka.
Szliście w ciszy, która przerywana była śpiewem ptaków lub śmiechem
dzieci, które wesoło biegały po parku. Teraz, gdy wiosna zawitała do
Korei krajobraz wyglądał po prostu nieziemsko, wszędzie roiło się od
kwiatów i żywych barw.
- Pamiętasz to miejsce? - zapytał, gdy znaleźliście się pod wielkim, starym dębem.
-
Oczywiście. - uśmiechnęłaś się pod nosem. - Przyszłam tutaj wypłakać
swoje żale, a ty mnie zauważyłaś i zacząłeś pocieszać. I tutaj
rozpoczęła się nasza przyjaźń.
- Przyjaźń...
Spojrzałaś na Taehyunga chcąc wyczytać z jego wyrazu twarzy o co może
chodzić, jednak nic z tego. Jakby ukrył całe swoje emocje w sobie,
zamykając się na otaczający go świat.
- A czemu mnie tu przyprowadziłeś?
- _____... - wyszeptał, obracając się do ciebie i chwytając cię za dłonie. - My... nasza przyjaźń nie ma sensu.
- Mwo? Czy ty żartujesz?
- Aniyo, mówię poważnie. Po prostu zakończmy naszą przyjaźń
- Ale dlaczego? - zapytałaś, a do twoich oczu zaczęły napływać łzy.
- Tak będzie lepiej, mianhae - mruknął puszczając twoje dłonie, chowając własne do kieszeni spodni.
Ostatni raz spojrzał na twoją zapłakaną twarz i odszedł... na zawsze.
Nie mogłaś w to uwierzyć, że twój jedyny, prawdziwy przyjaciel tak po
prostu cię zostawił.
Chciałaś za nim biec, zatrzymać go, jednak twoje nogi, jakby wrosły w
ziemie uniemożliwiając ci jakikolwiek ruch. Byłaś bezsilna.
~~~
Słońce przysłoniły szare, wręcz czarne chmury, z których zaczęły spadać pierwsze krople deszczu.
- Taehyung był naprawdę dobrym chłopcem - powiedziała kobieta wycierając spływającą łzę z policzka, przytaknęłaś na jej słowa.
- Naprawdę go lubiłam, był i jest dla mnie najważniejszy - położyłaś kwiat na trumnie starając powstrzymać się od płaczu.
-_____... - usłyszałaś głos ojca chłopaka. - Kazał ci to przekazać.
Odebrałaś od mężczyzny małe pudełeczko i ostrożnie je otworzyłaś.
Znajdowało się w nim wasze wspólne zdjęcie, które zrobiliście niedawno
na wycieczce do zoo - oboje byliście uśmiechnięci, szczęśliwi. Kolejna
samotna łza spłynęła po twoim zaróżowionym od zimna policzku. Taehyung
miał cudny uśmiech, który sprawiał, że kolany ci miękły, a na usta
wstępował uśmiech. Pod fotografią znajdował się srebrny naszyjnik z
czerwonym sercem, a do niego była przyczepiona karteczka:
"Dla ____
Ofiaruję
ci go za tyle lat przyjaźni. Mam nadzieję, że nie zapominasz o mnie
pomimo tego, że nie ma mnie już na świecie. Będę cię obserwował z góry i
czuwał nad tobą.
Kocham Cię~"
Podniosłaś głowę i spojrzałaś w zachmurzone niebo. Uśmiechnęłaś się przez łzy i szepnęłaś:
- Dziękuję Tae... - przerwałaś. - i kocham cię...

Śliczny <3
OdpowiedzUsuńCieszę się, że się podoba :3
UsuńBoże.... Pierwszy scenariusz po którym się poryczałam
OdpowiedzUsuń