![]() |
Dobra następny rozdzialik. Przepraszam, że tak długo musieliście czekać, ale miałam
operację i zbytnio nie mogłam wchodzić na komputer, ale jakoś go napisałam.
Miłego czytania :)
Nie mogłaś uwierzyć, w to co widzisz. Twoje oczy rozszerzyły się do granic możliwości. Ścisnęłaś mocniej skrawek swoje swetra. Nie wiedziałaś czy masz się cieszyć, czy bać się i uciekać. Chłopak, który stał obok ciebie, złapał cię za rękę i przyciągnął do siebie idąc w stronę upadłego anioła. V przeszedł obok was i spojrzał na ciebie z uśmiechem. Jimin przyśpieszył tylko krok i teraz szedl tak szybko, że ledwie za nim nadążałaś. Nie wiedziałaś, dlaczego tak zareagował i zbytnio nie rozumiałaś sytuacji.
- Jimin, zwolnij trochę! - krzyknęłaś w końcu, gdy twoje nogi odmówiły ci posłuszeństwa.
- Jeszcze kawałek - powiedział szorstkim głosem. Nie mogłaś go zrozumieć. Najpierw był miły i kochany, a po sekundzie mówił takim głosem jakby rozmawiał ze swoim wrogiem. Zerknęłaś na niego. Jego twarz była kamienna i nie wyrażała żadnych emocji. Nagle się zatrzymał pod jakimś wielkim dębem i usiadł pod nim. Ty zrobiłaś to samo.
- Dlaczego tak przed nim uciekałeś? - spytałaś w końcu. Bałaś się jak na razie do tej chwili odezwać, ale ktoś w końcu musiał.
- On złamał zasady. Nie powinno go tu być - powiedział i...przytulił się do ciebie. To zawsze on przytulał ciebie, a nie odwrotnie.
- Jakie zasady?
- Ja nie mogę ci o tym powiedzieć. Lepiej, żebyśmy już wrócili. Pewnie się o ciebie martwią - powiedział chłopak i wstał, by pomóc ci się podnieść. Martwić o Ciebie, a nie o niego? Wstałaś bez żadnych sprzeciwów i ruszyliście w stronę domu. Nie odzywaliście się do siebie przez całą drogę, a gdy byliście już na miejscu, Jimin wszedł do łazienki i zamkną się na zamek.
- Co mu się stało? - spytał Rap Monster, który w kuchni napychał się kanapkami. Oczywiście, miał pełną buzię, a to zawsze on wszystkim zwracał uwagę, że z pełną buzią się nie je.
- Nie wiem, po drodze spotkaliśmy V i... - powiedziałaś, ale twoją wypowiedź przerwał Jin.
- V ?! Gdzie?! - spytał lekko zdezorientowany i spojrzał na ciebie, jakbyś powiedziała, że jego rodzice umarli.
- No przy parku, ale nie rozmawialiśmy z nim. Jimin jak go zobaczył to zaczął tak szybko iść, że jeszcze szybciej i bym zęby z chodnika swoje zbierała - powiedziałaś i usiadłaś na jednym z foteli znajdujących się w salonie.
- Złamał zasady... - szepnął do siebie twój anioł stróż i zacisnął rękę w pięść. Odsunęłaś się trochę od niego. Nigdy nie objawiał agresji i nie był zły.
- Jakie zasady? Jimin też coś mówił o zasadach, ale nie chciał mi wytłumaczyć o co chodzi konkretnie - poinformowałaś Jina i spojrzałaś na niego, czekając na wyjaśnienie, ale go nie dostałaś. Anioł wstał i po prostu wyszedł. Przekręciłaś oczami i ruszyłaś do drzwi do łazienki, w które po chwili zapukałaś.
- Jimin? - powiedziałaś słodkim głosem. Nikt ci nie odpowiedział więc złapałaś za klamkę, ale drzwi były zamknięte.
- On czasem tak ma, że musi pobyć sam. Nie zmuszaj go, żeby z tobą porozmawiał - usłyszałaś za sobą głos JungKooka, ale po chwili chłopak poszedł do biblioteki. Nie miałaś co robić, więc zrobiłaś sobie kawę i postanowiłaś coś obejrzeć. Nie minęła chwila i już znalazłaś coś do oglądania, ale oglądanie przerwał ci głośny huk i cichy jęk, który po chwili ucichł. Bałaś się ruszyć, ale gdy usłyszałaś krzyk Sugi od razu poderwałaś się w siedzenia i pobiegłaś do niego. Najpierw zobaczyłaś krew, a potem Suge stojącego nad swoim kochany psem, którego dostał jak tylko się urodził. Klęczał tak nad nim płacząc i co sekundę wymawiając jego imię. Stałaś zszokowana dwa kroki od niego i nie mogłaś się ruszyć. To była dla ciebie za dużo. Nagle poczułaś czyjąś rękę na swoim nadgarstku. Gdy się odwróciłaś byłaś zarazem zszokowana, a zarazem szczęśliwa. Przed tobą stał V.
- Cicho...Chodź ze mną - powiedział i wyszedł pośpiesznie z domu. Nie wiedziałaś czy za nim iść, ale co mógłby ci zrobić? Ruszyłaś powolnym krokiem za chłopakiem, który nie szedł zbyt szybko, byś go nie zgubiła. Nagle dotarliście do jakiegoś ciemnego lasu. Stanęłaś przed nim i nie śmiałaś dalej iść. V zatrzymał się i podszedł do ciebie, by po chwili spojrzeć ci w oczy i złożyć na twoich ustach motyli pocałunek. Nie odepchnęłaś go od siebie. Zbyt długo za nim tęskniłaś, zbyt długo tęskniłaś za jego delikatnym dotykiem.
- Tęskniłaś za mną? - szepnął ci do ucha. Przymknęłaś oczy, wsłuchując się w jego uwodzicielski głos.
- T-tak - powiedziałaś bez zastanowienia, ale po chwili pożałowałaś swoich słów.
- Naprawdę? Mi mówiłaś co innego - usłyszałaś jakiś głos za sobą i szybko się odwróciłaś. Za tobą stał Jimin, a za nim Rap Monster i Jin. Wszyscy mieli grobowe twarze, a gdyby Jin umiał zabijać wzrokiem V już dawno by nie żył. Przełknęłaś ślinę, ale nagle wszystko się zamazało, a ty znalazłaś się...na kanapie w salonie. Rozejrzałaś się wokół. W twojej ręce znajdowała się jeszcze ciepła herbata, czyli to co przed chwilą się stało to był sen. Ubrałaś się bardzo szybko, by iść w twoje ulubione miejsce.
- Gdzie idziesz? - usłyszałaś głos JungKooka, który jak duch pojawił się obok ciebie.
- Do biblioteki. Poczytam sobie jakąś książkę - mówiąc to, rozczochrałaś mu włosy i wyszłaś. Nie myślałaś, że dojdziesz do celu w tak krótkim czasie. Weszłaś do pomieszczenia i od razu poczułaś zapach książek, który tak uwielbiałaś. Usiadłaś na jednym z foteli zagłębiając się w swoją ulubioną lekturę, której nie przeczytałaś do końca, z powodu braku czasu. To była jedyna biblioteka, w której można było pić, więc czym prędzej zrobiłaś sobie kawę i znów zaczęłaś czytać. Nie mogłaś się powstrzymać by nie spojrzeć na ostatni, najdalszy regał książek, a gdy to zrobiłaś, aż wyplułaś kawę, którą miałaś wypić. Tam, przy regale stał V. Był blady, z czarnymi włosami i ubraniami tego samego koloru. Spojrzał na ciebie i po chwili usiadł na przeciwko ciebie.
- Dlaczego się mnie boisz? - spytał, basowym tonem, który był bardzo spokojny i opanowany.
- Wcale się ciebie nie boję - powiedziałaś i wstałaś ze swojego fotela by wyjść, a chłopak zniknął. Biblioteka właśnie zostawała zamknięta więc wszystkie światła zostały zgaszone, a ty na szczęście zdążyłaś wyjść.
Nikt jednak nie zauważył chłopaka, który stał przy ostatnim regale patrząc się smutno w twoją postać, która wychodzi z biblioteki, bez pożegnania.
Mam nadzieję, że ten rozdzialik wam się spodobał. Chcecie może by coś znalazło się w piątej części? Chętnie to w nim wstawię ^^
- Co mu się stało? - spytał Rap Monster, który w kuchni napychał się kanapkami. Oczywiście, miał pełną buzię, a to zawsze on wszystkim zwracał uwagę, że z pełną buzią się nie je.
- Nie wiem, po drodze spotkaliśmy V i... - powiedziałaś, ale twoją wypowiedź przerwał Jin.
- V ?! Gdzie?! - spytał lekko zdezorientowany i spojrzał na ciebie, jakbyś powiedziała, że jego rodzice umarli.
- No przy parku, ale nie rozmawialiśmy z nim. Jimin jak go zobaczył to zaczął tak szybko iść, że jeszcze szybciej i bym zęby z chodnika swoje zbierała - powiedziałaś i usiadłaś na jednym z foteli znajdujących się w salonie.
- Złamał zasady... - szepnął do siebie twój anioł stróż i zacisnął rękę w pięść. Odsunęłaś się trochę od niego. Nigdy nie objawiał agresji i nie był zły.
- Jakie zasady? Jimin też coś mówił o zasadach, ale nie chciał mi wytłumaczyć o co chodzi konkretnie - poinformowałaś Jina i spojrzałaś na niego, czekając na wyjaśnienie, ale go nie dostałaś. Anioł wstał i po prostu wyszedł. Przekręciłaś oczami i ruszyłaś do drzwi do łazienki, w które po chwili zapukałaś.
- Jimin? - powiedziałaś słodkim głosem. Nikt ci nie odpowiedział więc złapałaś za klamkę, ale drzwi były zamknięte.
- On czasem tak ma, że musi pobyć sam. Nie zmuszaj go, żeby z tobą porozmawiał - usłyszałaś za sobą głos JungKooka, ale po chwili chłopak poszedł do biblioteki. Nie miałaś co robić, więc zrobiłaś sobie kawę i postanowiłaś coś obejrzeć. Nie minęła chwila i już znalazłaś coś do oglądania, ale oglądanie przerwał ci głośny huk i cichy jęk, który po chwili ucichł. Bałaś się ruszyć, ale gdy usłyszałaś krzyk Sugi od razu poderwałaś się w siedzenia i pobiegłaś do niego. Najpierw zobaczyłaś krew, a potem Suge stojącego nad swoim kochany psem, którego dostał jak tylko się urodził. Klęczał tak nad nim płacząc i co sekundę wymawiając jego imię. Stałaś zszokowana dwa kroki od niego i nie mogłaś się ruszyć. To była dla ciebie za dużo. Nagle poczułaś czyjąś rękę na swoim nadgarstku. Gdy się odwróciłaś byłaś zarazem zszokowana, a zarazem szczęśliwa. Przed tobą stał V.
- Cicho...Chodź ze mną - powiedział i wyszedł pośpiesznie z domu. Nie wiedziałaś czy za nim iść, ale co mógłby ci zrobić? Ruszyłaś powolnym krokiem za chłopakiem, który nie szedł zbyt szybko, byś go nie zgubiła. Nagle dotarliście do jakiegoś ciemnego lasu. Stanęłaś przed nim i nie śmiałaś dalej iść. V zatrzymał się i podszedł do ciebie, by po chwili spojrzeć ci w oczy i złożyć na twoich ustach motyli pocałunek. Nie odepchnęłaś go od siebie. Zbyt długo za nim tęskniłaś, zbyt długo tęskniłaś za jego delikatnym dotykiem.
- Tęskniłaś za mną? - szepnął ci do ucha. Przymknęłaś oczy, wsłuchując się w jego uwodzicielski głos.
- T-tak - powiedziałaś bez zastanowienia, ale po chwili pożałowałaś swoich słów.
- Naprawdę? Mi mówiłaś co innego - usłyszałaś jakiś głos za sobą i szybko się odwróciłaś. Za tobą stał Jimin, a za nim Rap Monster i Jin. Wszyscy mieli grobowe twarze, a gdyby Jin umiał zabijać wzrokiem V już dawno by nie żył. Przełknęłaś ślinę, ale nagle wszystko się zamazało, a ty znalazłaś się...na kanapie w salonie. Rozejrzałaś się wokół. W twojej ręce znajdowała się jeszcze ciepła herbata, czyli to co przed chwilą się stało to był sen. Ubrałaś się bardzo szybko, by iść w twoje ulubione miejsce.
- Gdzie idziesz? - usłyszałaś głos JungKooka, który jak duch pojawił się obok ciebie.
- Do biblioteki. Poczytam sobie jakąś książkę - mówiąc to, rozczochrałaś mu włosy i wyszłaś. Nie myślałaś, że dojdziesz do celu w tak krótkim czasie. Weszłaś do pomieszczenia i od razu poczułaś zapach książek, który tak uwielbiałaś. Usiadłaś na jednym z foteli zagłębiając się w swoją ulubioną lekturę, której nie przeczytałaś do końca, z powodu braku czasu. To była jedyna biblioteka, w której można było pić, więc czym prędzej zrobiłaś sobie kawę i znów zaczęłaś czytać. Nie mogłaś się powstrzymać by nie spojrzeć na ostatni, najdalszy regał książek, a gdy to zrobiłaś, aż wyplułaś kawę, którą miałaś wypić. Tam, przy regale stał V. Był blady, z czarnymi włosami i ubraniami tego samego koloru. Spojrzał na ciebie i po chwili usiadł na przeciwko ciebie.
- Dlaczego się mnie boisz? - spytał, basowym tonem, który był bardzo spokojny i opanowany.
- Wcale się ciebie nie boję - powiedziałaś i wstałaś ze swojego fotela by wyjść, a chłopak zniknął. Biblioteka właśnie zostawała zamknięta więc wszystkie światła zostały zgaszone, a ty na szczęście zdążyłaś wyjść.
Nikt jednak nie zauważył chłopaka, który stał przy ostatnim regale patrząc się smutno w twoją postać, która wychodzi z biblioteki, bez pożegnania.
Mam nadzieję, że ten rozdzialik wam się spodobał. Chcecie może by coś znalazło się w piątej części? Chętnie to w nim wstawię ^^

Super super super super!!!! Szybko dawaj następny!! ^^
OdpowiedzUsuńSzczególnie dla ciebie, szybko napiszę następny, lecz może masz jakiś pomysł? Zawsze są one mile widziane od czytelników :3
UsuńŚwietne *u*
OdpowiedzUsuńA kiedy następne części ?? :)
OdpowiedzUsuńja czekam :)
Już niedługo^^
UsuńPROSZĘ O NASTĘPNE CZĘŚCI ! <3 DUUUŻO WENY !
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę się doczekać !!!!!! To opowiadanie jest świetne jedno z lepszych !!!
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń*O* nie wiem co mam napisać;-; powiem że to jest świetne.. mam dużo propozycji...ale nie wiem czy Ci się spodobają i po pierwsze nie wiem jak chcesz ciągnąć dalej te opowiadanie, jak to ma się potoczyć...
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńKobieto dawaj następny rozdział bo zwarjuje bez TWOICH pomysłów czytam to nawet nie wiem który raz ale V w roli demona poprostu... powiem tyle albo ja jestem za zboczona albo TAE w takim wydaniu wygląda seksowniej
OdpowiedzUsuńP.S. To był komplement;-)
Dziękuje ^^
Usuńsuper! kiedy dodałabyś następny? :)
OdpowiedzUsuńDodaj kolejny rozdział, proszę.
OdpowiedzUsuńzrobiłaś sobie kawę [...] W twojej ręce znajdowała się jeszcze ciepła herbata
OdpowiedzUsuńCud w Kanie Galilejskiej XXI wieku?
zrobiłaś sobie kawę [...] W twojej ręce znajdowała się jeszcze ciepła herbata
OdpowiedzUsuńCud w Kanie Galilejskiej XXI wieku?