wtorek, 4 sierpnia 2015

Spacer - Jungkook


εïз Autor: JiAh/Fisu 
εïз A/N: Jakoż iż stwierdziłam, że strasznie mało tu Jungkooka to macie z nim scenariusz.
Tak na szybko napisany, bo zaczęłam pracować nad swoim opowiadaniem, tylko nie z Bangtan Boys, jak druga autorka, tylko z GOT7 ^^

  Przystanęłaś przy barierce, która oddzielała cię padołu w dół i od fal uderzających o potężne skały. Przymknęłaś powieki i rozłożyłaś ręce, które dotychczas miałaś schowane w kieszeniach szarej bluzy. W powietrzu unosiła się charakterystyczna morska woń wymieszana z zapachem polnych kwiatów, które rosły niedaleko. Wiatr bezlitośnie targał twoimi włosami i okalał twą sylwetkę. Czułaś się jak ptak, który szybuje między chmurami, choć tak naprawdę nie ruszyłaś się z miejsca.
  Wzięłaś głęboki wdech, a całe zgromadzone powietrze wypuściłaś ustami. To bardzo pomagało ci się uspokoić. Nagle usłyszałaś jego śmiech, otworzyłaś oczy i obróciłaś się. Stał w czerwonej bluzie, czarnych spodniach i ulubionych butach z uśmiechem ci się przyglądając. Nadęłaś swoje lekko zaróżowione policzki, a ręce luźno opuściłaś wzdłuż tułowia.
- Zawsze to robisz, kiedy jesteś zła lub smutna - rzekł i usiadł na drewnianej ławce.
- Co robię?
- Przychodzisz tu. - chwycił cię za nadgarstek i delikatnie przyciągnął w swoją stronę tak, że usiadłaś obok niego. - Co tym razem się stało?
   Opuściłaś głowę, a wzrok wbiłaś w trampki, które miałaś na nogach. Między wami nastała cisza przerywana od czasu do czasu szumem wiatru. Przełknęłaś ślinę i zacisnęłaś palce. Odliczyłaś do trzech i podniosłaś wzrok na chłopaka, który bezustannie wpatrywał się w ciebie.
- Czy muszę mieć jakiś powód by tu przyjść? - zapytałaś, choć widziałaś w spojrzeniu Jungkooka, że doskonale wiedział, że powód jest i to nie mały.
- Dobrze wiesz, że lepiej się wyżalić niż trzymać to w sobie.
  Westchnęłaś i spojrzałaś w dal, morze spokojnie się kołysało. Miał rację, jednak tobie nie było o tym łatwo mówić. Szturchnął cię i uśmiechnął się zachęcająco, a ty odwzajemniłaś nikle gest. Wziął kosmyk twoich włosów i założył ci za ucho. Po raz kolejny wypuściłaś powietrze z ust.
- Bo chodzi o to, że... - urwałaś. - moja babcia leży w szpitalu i jest z nią naprawdę źle. Bardzo się o nią martwię.
  Ciemnowłosy bez zbędnych słów przyciągnął cię do siebie i zamknął w swoim uścisku. Doskonale wiedział jak bardzo jesteś zżyta z swoją babcią i widział jak to przeżywasz.
  Czułaś jego przyjemne ciepło i bijące serca. Pojedyncze łzy spływały po twoim policzku. Odsunęłaś się od Jungkooka i rękawem wytarłaś załzawioną twarz. Zaczął głaskać cię po głowie, aż się uspokoiłaś. Wstałaś i wywróciłabyś się, gdyby nie szybka reakcja chłopaka. Utkwiłaś w jego silnym, zdecydowanym uścisku. Twoje serce niespodziewanie przyśpieszyło, a w głowie powstał mętlik.
"Zdarzyło się to kilka razy, więc dlaczego teraz moje serce wariuje?" - zapytałaś samą siebie w myślach.
  Odchrząknął najwidoczniej zawstydzony, a ty jak poparzona odsunęłaś się od niego i obróciłaś przodem do skalistego spadu. Zimny wiatr gwałtownie w ciebie uderzył, co pozwoliło ci natychmiastowo ochłonąć, a myśli, które kłębiły się w twojej głowie wyparowały wraz z podmuchem. Zaśmiał się cicho i podszedł do ciebie zatrzymując wzrok na niebie. Po niebieskawym tle powoli płynęły białe chmury układając się w różne wzory. Wreszcie mogłaś uspokoić swój umysł i ciało. Zaczerpnęłaś powietrza i poczułaś przyjemnie wymieszane ze sobą zapachy różnorodnych kwiatów.
- Może chcesz się przejść? - zapytał nagle, a ty w odpowiedzi skinęłaś głową.
  Ruszyliście kamienistą dróżką, która prowadziła z miejsca, w którym się znajdowaliście, poprzez park i kończąc się na piaszczystej plaży. Bez słowa, spacerowym krokiem przyglądaliście się bawiącym się dzieciom na pobliskim placu zabaw lub ganiającym po całym parku. Pomimo tego, że pogoda nie była tak zadowalająca jak w porze letniej, to ludzie chętnie wychodzili spędzić czas na świeżym powietrzu.
  Uśmiechnęłaś się, gdy na horyzoncie ujrzałaś maszynę do robienia waty cukrowej. Od razu tam podeszliście i zamówiliście pyszną słodycz.
- Ma posmak landrynki - powiedziałaś biorąc do ust kolejny mały kęs.
  Jungkook pochylił się i wziął większą część waty. Zaśmiał się głośno, natomiast ty spojrzałaś na niego udając obrażone małe dziecko.
- Naprawdę dobra - potwierdził i posłał w twoją stronę wielki uśmiech, lekko klepiąc cię po głowie.
  Mruknęłaś coś niezrozumiałego pod nosem i nadęłaś policzki. Po chwili jednak wybuchliście śmiechem i wróciliście do jedzenia białej słodyczy. Pogoda jakby poprawiła się z twoim humorem - chmury znikały z nieba, dzięki czemu zaczynało królować wiosenne słońce.
  Kiedy wyszliście z parku skierowaliście się na plaże, a prowadziła na nią dróżka w dół otoczona polnymi kwiatami. Fale lekko się kołysały, a słona woń unosiła się w powietrzu. Oprócz was była tam również para starszych ludzi, którzy chodzili przy brzegu trzymając się za ręce i kilka ptaków, które po chwili zbiły się w przestworza. Wasze nogi poniosły was na duże skały, na których w spokoju usiedliście i zaczęliście się przyglądać nadmorskiemu krajobrazowi.
  Przymknęłaś oczy, a gdy ponownie je otworzyłaś Jungkook znajdował się bardzo blisko. Dzieliło was tylko kilka centymetrów. Na twoje policzki wdarły się różowe rumieńce, a wzrok mimowolnie powędrował na jego usta. Powoli nachylił się i musnął twoje wargi. Zesztywniałaś, serce przyśpieszyło, a wszystkie myśli wyparowały. 
  Odsunął się z uśmiechem i przymknął oczy delektując się słoneczną kąpielom. Przez tą krótką chwilę czułaś się jak w niebie. Złożyłaś szybki, jednak przepełniony wszystkimi uczuciami, które w tobie były, pocałunek na jego ustach. Uśmiechnęłaś się szeroko i położyłaś głowę na jego ramieniu, kiedy on przyglądał ci się z małym zdziwieniem. Otoczył cię ramieniem i wbił wzrok w twoją rozpromienioną twarz. 

2 komentarze:

Szablon