sobota, 26 marca 2016

Jestem martwa? - Jungkook

☯ Tytuł: "Jestem martwa?" 
☯ Główny Bohater: Jeon Jungkook
☯ Autor: Fisu 
☯ A/N : Trochę mnie tu nie było, co? Nie miałam kompletnie weny na pisanie, choć w głowie miałam kilka pomysłów na opowiadania. Dawno nic nie pisałam, więc wyszło to dość chaotycznie, ale mam nadzieję, że ci się spodoba ^^' I przepraszam, że nie ma tu jednak szkolnych klimatów.
☯ Dla: NaiomiCrow 

Nocne niebo było pokryte jasno świecącymi gwiazdami. Po ciemnogranatowym tle toczyły się wielkie chmury, które przybierały różne kształty. ___ przeczesała długie, proste włosy i westchnęła ciężko. Po policzkach spływały jej ciężkie łzy, pełne rozpaczy i smutku. Takie emocje wypełniały całą duszę dziewczyny. Serce ściskało się za każdym razem, gdy odtwarzała w głowie jego roześmianą twarz i głos, który sprawiał, że przechodziły ją przyjemne dreszcze. Musiała pogodzić się z tym, że obiekt westchnień kochał inną, nie miała innego wyjścia.
Podniosła głowę i beznamiętnym wzrokiem przyglądała się, rozpoczynającej się burzy. Drzewa poruszane były przez gwałtowny, zimny wiatr, który co chwilę narastał. Pogoda idealnie oddawała to jak czuła się w tamtym momencie. Otuliła ramiona dłońmi i po raz kolejny westchnęła, jakby miało to odpędzić cały smutek. Rozmyślenia ___ przerwał dźwięk przychodzącej wiadomości. Przegryzając dolną wargę sięgnęła do kieszeni po telefon i odblokowała go.
Mogłoby się wydawać, że jej serce na chwilę się zatrzymało, by następnie zacząć bić tak niebezpiecznie szybko. Przeczytała treść wiadomości, uśmiechnęła się nawet nikle, jednakże nic nie odpisała. Bardzo starała się pogodzić się z nieodwzajemnionymi uczuciami, jednak on dalej nieświadomie ranił ją, dając fałszywą sygnały i nadzieję. Miała kompletnie dość, była zmęczona tym wszystkim.
– Czemu? – zapytała schrypniętym głosem.
Pytanie na chwilę zawisło w powietrzu, by po minucie rozpłynąć się w przestrzeni. ___ przymknęła powieki i w taki sposób starała odpędzić nieporządne myśli.
– Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić, nie sądzisz?
Zmarszczyła brwi. Ten spokojny, przyjemny dla uszu głos brzmiał tak realistyczny, jakby wcale nie był wytworem jej wyobraźni.
– Lubię nocą słuchać gwiazd. Są jak pięćset milionów dzwoneczków. – I znów ten sam głos, i tak znajome słowa.
Otworzyła oczy i drgnęła, natychmiastowo cofając się do tyłu. Przed nią stał na oko niewiele starszy chłopak o ciemnych jak noc tęczówkach. Na jego ustach gościł delikatny, miły uśmiech.
– Kim jesteś? – zapytała drżącym tonem zdradzając swoje przerażenie.
– Nie musisz się mnie obawiać, nie zamierzam ci nic zrobić.
Przełknęła ślinę. Miała ochotę krzyczeć, jednak głos ugrzązł w gardle. Wzrok nieznajomego był nieobecny, jakby myślał nad czymś dogłębnie. Po chwili kąciki jego ust uniosły się delikatnie.
– Chodź, pokażę ci coś naprawdę niesamowitego – rzekł wyciągając do niej dłoń.
Nie wiedziała, co zrobić. W okolicy nie było nikogo oprócz nich. Najistotniejsze było wrócić do domu, jednak coś jakby trzymało ją w miejscu. Stała, nie wiedząc, co poczynić.
– Widzę, że mi nie ufasz. Szkoda.
Spojrzała na niego nieufnie. Koreańczyk odszedł w przeciwną stronę, zostawiając ___ samą. Odetchnęła z ulgą i usiadła na pobliskiej ławce. Pozwoliła, żeby zimny wiatr rozwiał jej włosy. Była taka wyczerpana, nie miała nawet siły na powrót do domu.
Skuliła się, przyciskając kolana do piersi. Powieki robiły się ciężkie, nie mogła walczyć ze zmęczeniem. Przeszywające zimno nie robiło już na niej wrażenia, praktycznie go nie czuła.
– Odpocznę tylko na chwilę i wrócę do domu – mruknęła w przestrzeń.

Kiedy ponownie otworzyła oczy nie znajdowała się w tym samym miejscu. Grudniowy wieczór zmienił się w ciepły, letni dzień. Wstała z drewnianej ławki i rozejrzała się wokół – otaczały ją śliczne, wielobarwne kwiaty, soczyście zielone, zadbane krzaki i coś na wzór ruin antycznych budynków. Był to jeden z ładniejszych ogrodów, w których się znalazła. Dopiero po chwili w oczy rzuciła się jej sztaluga, a przy niej, najprawdopodobniej, malarz.
– Malowniczo tu, prawda?
Zza sztalugi wyłoniła się osoba chłopaka, którego spotkała tamtego wieczoru. Podeszła do niego bliżej, nie czując lęku czy strachu. Skinęła głową i zerknęła na obraz.
 Przedstawiał on tuzin kwiatów i drewnianą ławkę, a na niej drzemiącą ___ – jednak nie w zimowej kurtce, a ślicznej sukience. Koreańczyk uśmiechnął się do niej ciepło i ruszył krętą dróżką po ogrodzie. Dziewczyna nie wiedząc, co ze sobą poczynić, ruszyła za nim. Wsłuchiwali się w przyjemny dla uszu śpiew ptaków i szum pobliskiego jeziorka. Koreanka wzięła głęboki oddech i zapytała:
– Czemu tu jestem?
Młodzieniec zatrzymał się w cieniu ogromnego drzewa, które wyrosło przy zbiorniku wodnym i schylił się po płaski kamień. Chwilę obracał go w dłoni, po czym rzucił w taflę wody. ___ nie odwracała od niego wzroku. Czekała na odpowiedź.
– Myślę, że za niedługo się przekonasz – odparł tajemniczo i zaczął się rozpływać.
Koreanka była zdezorientowana. Została sama pośród ślicznej roślinności. Przykucnęła i zaczęła skubać zieloną trawę. Dopiero, gdy poczuła dłoń na ramieniu, drgnęła i obróciła się za siebie.
Oczy zaszły jej łzami, a usta wykrzywiły się w delikatnym uśmiechu. Wstała, cała dygocząc i rzuciła się w ramiona najbliższej jej sercu osoby. Po tylu latach znów mogła zobaczyć te zmarszczki wokół roześmianych, ciemnobrązowych oczu i siwe, niedługie włosy.
– Babciu! – zawołała radosnym, lekko drżącym głosem – Myślałam, że nigdy cię już nie zobaczę.
– Dziecinko – Miękki głos działał na jej uszy jak miód – Naprawdę nie mamy teraz za wiele czasu na rozmowę, ale nie martw się. Za niedługo ponownie się zobaczymy.
___ spojrzała na nią, nie rozumiejąc słów swojej babci. Tak bardzo rozpaczała po jej śmierci! Dopiero w tamtym momencie uświadomiła sobie, czemu się tam znalazła. To wszystko było czymś pomiędzy Światem, a niebem czy piekłem. To by wyjaśniało nieznajomego, ogród i spotkanie z babcią. Nagle ogarnął ją niesamowity ból głowy, znajdowała się pośród mroku, ponownie sama.
– Zrozumiałaś. – Brzmiało to raczej jak stwierdzenie niż pytanie, ale dziewczyna odpowiedziała skinięciem głowy. – Byłem przy tobie od twoich narodzin, widziałem jak dorastasz, znałem twoje myśli. Chroniłem ciebie.
Z mroku wyszedł ciemnowłosy młodzieniec z śnieżnobiałymi skrzydłami. Wyglądał nieziemsko, niczym anioł czy bóstwo.
– Kto by pomyślał, że poczuję do ciebie coś więcej? Nie mogłem ci się jednak objawić czy dać o sobie znać.
Przerwał i zbliżył się do ___ na odległość niecałego metra. Czuła jego niesamowity zapach, który otulił ją.
– Teraz, kiedy dopadła cię śmierć, pozwolisz, że uczynię to. – Objął Koreankę i złożył motyli, pełen miłości pocałunek.
Poczuła przyjemne ciepło w sercu, które po chwili napełniło całe jej ciało. W ramionach anioła była bezpieczna. Podniosła głowę, ich oczy się spotkały. Wyszeptała cicho jego imię, choć nie znała go wcześniej:
– Jungkook.
Posłał jej niewinny uśmiech i cmoknął w pełne, różane usta.


Dnia 30 grudnia 2015 o godzinie 7 rano znaleziono ciało niejakiej ___…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon