| Jego usta są niesamowite~! *^* |
εïз Autor: JiAh/Fisu
εïз A/N: Takie trochę dziwne i średnie, ale ok. Cudny Daehyun dla Was~
Podniosłaś wzrok i z bólem spojrzałaś na trumnę, która powoli zostawała spuszczana w dziurę wykopaną w ziemi. Ludzie bronili się przed deszczem pod wielkimi czarnymi parasolami. Krople deszczu mieszały się z twoimi łzami, które spływały po zaróżowionych od zimna policzkach.
Stałaś jak wryta patrząc w zasypywaną trumnę i ludzi, którzy zgromadzili się dookoła opłakując nieżyjącego. Byłaś załamana, smutna, jak i zła na samą siebie, że po części to przez ciebie zginął. Co by się stało, gdybyś go zatrzymała? Z pewnością siedzielibyście teraz w ulubionej kafejce popijając herbatę lub kawę i rozmawiając o wszystkim. Albo leżelibyście na kocu w ogrodzie przyglądając się chmurą i posyłając sobie pełne pozytywnych uczuć spojrzenia. Świetnie się ze sobą dogadywaliście i nie potrzebowaliście słów, by się zrozumieć.
Nie drgnęłaś nawet, kiedy zostałaś przytulona przez kobietę w średnim wieku, która dławiła się swoimi łzami. Jakby uszło z ciebie życie wraz z chłopakiem. Dopiero, gdy zostałaś szturchnięta oprzytomniałaś i rozejrzałaś się wokół siebie. Większość osób kierowało się już w stronę wyjścia z cmentarza, tylko nie liczni, najbliżsi zostali. Matka chłopaka, która jeszcze niedawno cię przytulała przyglądała ci się pytająco. Wielkie wory pod oczami, choć zamaskowane makijażem, mówiły o tym, że przepłakała wiele nocy. Z tęsknoty.
- Zostanę tu jeszcze chwile - odparłaś i zgarnęłaś kosmyk włosów za ucho. Skinęła głową i wraz z mężem skierowała się do wyjścia.
Prześledziłaś wzrokiem miejsce, w którym się znajdowałaś - jesień dawała o sobie znać okrywając podłożę wielobarwnymi liśćmi z koron drzew. Z pewnością byłabyś oczarowana widokiem tego niecodziennego dywanu, ale nie w tych okolicznościach. Zawiesiłaś spojrzenie tam, gdzie teraz spoczywał chłopak. Nie na długo, bo łzy samowolnie zbierały się w twoich oczach.
Westchnęłaś ciężko i ruszyłaś wąską ścieżką między nagrobkami. Na pogrzebach bywałaś już nie raz i właśnie krótki spacer po cmentarzu pomagał ci przezwyciężyć gorycz po stracie bliskich.
Więc dlaczego tym razem to nie podziałało?
Dlaczego cały czas czujesz się pusta?
Jakby zabrali coś co pozwalało ci żyć.
Podniosłaś wzrok znad liści klonu i zamarłaś. Przed tobą stał wyższy o głowę Koreańczyk - jego brązowe kosmyki włosów opadały na czoło dodając mu niepowtarzalnego uroku. Ciemne brązowe oczy przechodziły przez ciebie, wnikając w twą duszę. Na twoim ciele pojawiła się gęsia skóra i nie była spowodowana tym, że na podwórzu panował mróz. To spojrzenie tak na ciebie działało.
- _____ - wyszeptał twoje imię, tak czule.
- Daehyun? - zapytałaś ledwo słyszalnie i rozszerzyłaś oczy.
Nie umiałaś opisać swoich emocji które kłębiły się w tobie. Jakby była to mieszanka wszystkich uczuć - szczęście, radość, zaniepokojenie, lęk, strach, złość, zdziwienie.
Przetarłaś oczy chcąc potwierdzić to, że przed sobą widzisz Jung Daehyuna. Tego, który temu tydzień zginął, a chwilę temu odbył się jego pogrzeb. Dalej stał w odległości dwóch metrów przyglądając ci się z troską. Wyglądał oszałamiająco. Gdybyś go nie znała, z pewnością stwierdziłabyś, że jest naprawdę wysoko postawionym człowiekiem - jak książę, syn premiera czy potomek jakiegoś bogacza. Twoją głowę zaprzątała, jednak inna myśl - jakim cudem, martwy człowiek może sobie tak po prostu stać na cmentarzu?
Przełknęłaś gulę, która zagościła w twoim gardle i wytężyłaś wzrok. Dopiero wtedy dostrzegłaś coś czego nie posiadał Daehyun, którego znałaś. Nie umiałaś określić dokładnie co to było, ale doskonale widziałaś tą diametralną różnicę. Zrobił krok w przód, natomiast ty w tył. Budził w tobie lęk. Chociaż kto by się nie przestraszył, gdyby spotkał kogoś kogo śmierć widział na własne oczy?
- Nie bój się mnie - powiedział wyciągając w twoją stronę dłoń i zaśmiał się cicho.
Powolnym pełnym gracji krokiem, jakby ćwiczył to godzinami, zbliżył się do ciebie, a ty po postu zastygłaś. Nie potrafiłaś się odsunąć, choć bardzo tego chciałaś.
- Czy...czy to ty Daehyun? - zdobyłaś się na to pytanie, gdy zmniejszył odległość i zatrzymał się chowając dłonie w kieszenie spodni.
- Tak, to ja - odpowiedział, a na jego usta wstąpił uśmiech, kiedy spojrzał na twój przerażony i zdziwiony wyraz twarzy.
- Ale..ale przecież ty...ty nie żyjesz - zaczęłaś się jąkać spoglądając na swoje delikatne, drobne dłonie.
- Może się przejdziemy? - zapytał kompletnie ignorując to co powiedziałaś.
Jakaś nadnaturalna siła pchnęła cię w stronę młodzieńca. Byłaś uwięziona we własnym ciele, klatce, jakby coś wykonywało za ciebie wszystkie czynności, a ty zostałaś tylko widzem.
Chłopak szedł bardziej z przodu wolnym krokiem, a ty tylko snułaś się za nim uważnie mu się przyglądając. Mgła dodawała niesamowitej, tajemniczej aury, a ciężkie powietrze dalej się utrzymywało. Zawiał wiatr rozwiewając twoje dotychczas ułożone włosy. Między twoimi brwiami powstała mała fałdka świadcząca o tym, że o czymś myślisz. To jedno pytanie, którego tak bardzo bałaś się zadać, zaprzątało twoją głowę.
Czy on jest duchem?
Bez słowa spacerowaliście między nagrobkami - na większości znajdowało się wiele kwiatów i znicz, a niektóre były zaniedbałe. Na cmentarzu nie było nikogo oprócz was i kilku kruków, które przesiadywały na drzewach. Ciszę przerywały tylko czarne ptaki, ty nie odważyłaś się zabrać głosu, a Daehyunowi najwyraźniej to odpowiadało. Gdyby żył cieszyłabyś się ze wspólnych chwil, nawet takich bez jakichkolwiek słów, niestety teraz wydawało ci się to przytłaczające.
Zatrzymaliście się przy małym zbiorowisku kwiatów, które pomimo jesieni wyglądały cudnie. Kontrastowały z mroczną i ponurą atmosferą, która okalała to miejsce, ale podobało ci się to. Opuszkami palców dotknęłaś płatków jeden z roślin i zaciągnęłaś się jej zapachem, który był dość wyrazisty. Daehyun przyglądał ci się beznamiętnym wzrokiem.
- _____... - po raz kolejny tego dnia wyszeptał twoje imię, przyjemny dreszcz przeszedł przez twoje ciało.
Wyprostowałaś się i splatając palce ze sobą spojrzałaś na Koreańczyka. Uśmiechnął się delikatnie, tak jak robił to za życia, przez co uderzyła w ciebie fala wspomnień. Podszedł do ciebie, a ty kompletnie znieruchomiałaś czekając na dalszy tok wydarzeń. Kiedy był dostatecznie blisko, schylił się w twoją stronę chcąc złożyć pocałunek na twoich pełnych, lecz drobnym ustach.
- Pośpiesz się _____ - usłyszałaś głos matki nieżyjącego chłopaka, co automatycznie przerwało tą scenę.
- Dobrze - oderwałaś wzrok od kobiety i przeniosłaś go na Daehyuna, który powoli zaczął znikać i stawał się przeźroczysty.
Pomimo tego jego usta były co raz bliżej twoich, a ty niecierpliwie wyczekiwałaś na pocałunek, o którym marzyłaś od dawna. Niestety gdy były już dostatecznie blisko, rozpłynął się pozostawiając za sobą tylko cudną woń i delikatny wiatr. Poczułaś lekkie muśnięcie na wargach, jednak to nie mogło równać się z prawdziwym pocałunkiem. Opuściłaś głowę, a pojedyncza łza spadła na kamienny chodnik. Wypuściłaś całe powietrze, które trzymałaś w płucach i odwróciłaś się na pięcie w stronę wyjścia. Kątem oka zerknęłaś jeszcze na miejsce, w którym widziałaś ducha ukochanego i szepnęłaś:
- Żegnaj Daehyun... - dodałaś jeszcze. - Jeszcze się zobaczymy...
Piękne to opowiadanie :)
OdpowiedzUsuńczekam na więcej !!