Annyeong~!
Ostatnio potrzebowałam dużo czasu, aby poukładać wszystko w sprawach prywatnych oraz aby znaleźć wenę do opowiadania dla was. Jest to moje pierwsze opowiadanie na tym blogu. Postanowiłam, że jesli będą wam się podobać opowiadania, jakie piszę, zacznę pisać wasze zamówienia. Jednakże, jesli znajdą się jakies uwagi z waszej strony, smiało można napisać, a może na przyszłosc cos poprawię. Przepraszam za błędy ortograficzne, lecz mam popsutą klawiaturę. Nie będę już przynudzać, miłego czytania ~ 🌸
Ostatnio potrzebowałam dużo czasu, aby poukładać wszystko w sprawach prywatnych oraz aby znaleźć wenę do opowiadania dla was. Jest to moje pierwsze opowiadanie na tym blogu. Postanowiłam, że jesli będą wam się podobać opowiadania, jakie piszę, zacznę pisać wasze zamówienia. Jednakże, jesli znajdą się jakies uwagi z waszej strony, smiało można napisać, a może na przyszłosc cos poprawię. Przepraszam za błędy ortograficzne, lecz mam popsutą klawiaturę. Nie będę już przynudzać, miłego czytania ~ 🌸
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jego głos.. Czy słyszę go po raz ostatni? Czy widzę go te ostatnie sekundy? Stoi przy drzewie spoglądając na mnie cierpiącą i leżącą na ziemi..- Pomóż mi! - krzyknęłam z płaczem.
- Nadal nie rozumiesz, że tak będzie lepiej?
- Dla kogo?!
Zamilkł.
22.12.1997 rok - Park Yeouido - Seoul - 14:27
22.12.1997 rok - Park Yeouido - Seoul - 14:27

- Nie uda Ci się! - krzyknęłam do niego ze śmiechem. Biegłam co sił do przodu trzymając w gołych dłoniach niewielką śnieżkę ,a za mną biegł mój przyjaciel, Jung Hoseok. Rzucił w tył mojej kurtki, śnieżką z ogromną siłą czym ja mu się odwdzięczyłam, po czym oddałam mu równie z jego siłą. Trafiłam idealnie w jego twarz. Zaczęłam skakać i śmiać się głośno z tego zdarzenia, lecz ten wcale się nie śmiał, a wręcz przeciwnie. Wyglądał na przygnębionego, przez co zaprzestałam swoich głośnych okrzyków radości. Szybko do niego podbiegłam, pomagając mu spokojnie zetrzeć z twarzy resztki śniegu, które zostały.
- Przepraszam, j-ja nie chciałam.. - powiedziałam cicho ze smutkiem w głosie.
Jego twarz była czerwona od zimna. Zrobiło mi się głupio i już chciałam jeszcze cos powiedzieć, ale ten rzucił w moją twarz śnieżką.
- Głupiutka - zaśmiał się chłopak.
Szybko otrzepałam swoją twarz i zaczęłam śmiać się wraz z chłopakiem.
- Hoseok Pabo - wystawiłam mu język.
Chwilę jeszcze się bawiliśmy póki nie zaczęliśmy kichać i trząść się z zimna.
- Może pójdziemy do mnie? - zaproponowałam - Oboje chyba zmarzliśmy wystarczająco.
- Z chęcią!
Przyjaciel objął mnie wokół pasa, a moje policzki zaczerwieniły się. Każdy jego dotyk na moim ciele, jego spojrzenie, komplement, a wręcz cały on mnie onieśmielał. Zachowywał się zawsze wobec mnie jak starszy brat. Dbał, abym miała wszystko co chce, a także chronił przed wszystkim co złe. Był ze mną od samych narodzin, nawet gdy byłam wobec niego nieuczciwa. Niestety moje uczucia, którymi go darzyłam były większe niż sądził.. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos chłopaka informując, że jesteśmy już przed moim domem. Wyjęłam z kurtki klucze i otworzyłam powoli drzwi. Jeszcze nie zdążyliśmy przekroczyć progu drzwi, a moja mama od razu nas przywitała z promiennym uśmiechem. Zaprosiła nas na obiad, a my od razu po tym miłym zaproszeniu pobiegliśmy w stronę kuchni. Byliśmy wielkimi łakomczuchami, a jedzenie z naszych talerzy znikało zawsze w krótkim czasie. Dzisiaj na obiad było kimchi, które bardzo uwielbiałam z Hoseokiem i tak samo jak każde danie, zjedlismy je bardzo szybko. Jednakże chłopak mimo ciepła, jakie znajdowało się w srodku, trząsł się, a czerwony kolor nie znikał z jego nosa. Zapowiadało się na codzienne odwiedzanie przyjaciela, gotowaniu mu zup do łóżka oraz przynoszenie chusteczek. Zawsze, gdy był chory, opiekowałam się nim, jak tylko mogłam by szybko wyzdrowiał. Wstałam i posprzątałam po sobie jak i przyjacielu po czym zaprowadziłam go powoli do swojego pokoju. W nim delikatnie położyłam go na łóżku okrywając kołdrą, a ten wtulił się w nią zakrywając się do połowy twarzy.
- Odpoczywaj i wygrzewaj się, a ja zaparzę Ci ciepłej herbaty - powiedziałam łagodnie głaszcząc chłopaka po głowie.
Wyszłam z pokoju, cicho zamykając drzwi i zeszłam na dół. Udałam się do kuchni, gdzie przygotowałam dla Hoseoka w białej filiżance zieloną herbatę. Wzięłam filiżankę do rąk i z nią ostrożnie weszłam na górę po schodach. Otworzyłam drzwi od swojego pokoju i weszłam do niego kładąc na szafce nocnej przy łóżku, herbatę.
- Dziękuję - mruknął pod nosem.
Sięgnął ręką po napój i upił jego łyk, a ja usiadłam przy nim.
- Za często chorujesz - zachichotałam.
- Co sprawia, że musisz się ze mną męczyć.
Smialismy się cicho razem.
- Zawsze mogę Cię zostawić samego z chorobą i przestać przygotowywać Ci zu..
- Nie! - przerwał mi chłopak - Tylko nie przestawaj przygotowywać mi zupek!
Udawałam, że jestem wobec niego obojętna, gdy niespodziewanie ten zrobił aegyo. Wiedział, jak to na mnie działa i zawsze tego używał by mnie do czegos przekonać. Jego aegyo nie mogło się równać z nikim innym. Był przy tym bardzo uroczy. Nie dałam rady dłużej udawać.
- Dobrze - westchnęłam - Tylko już skończ.
- Wiedziałem! - zaczął wykonywać różne gesty rękoma, lecz przeszkodził mu w tym kaszel.
Zaczęłam lekko uderzać w jego plecy dłonią i po chwili kaszel ustąpił.
- Aissh.. Na prawdę nieźle Cię ta choroba dopadła. Obawiam się co będzie dalej.
- Nie musisz się o mnie martwić. Pomaganie Twojej mamie zmieniać Tobie pieluchy i Cię karmić, to dopiero był koszmar i skoro to przeżyłem, to i chorobę przeżyje. Miotałas się jak Hulk! Albo jak niedźwiedź! Jedzeniem plułas na wszystkie strony! I nawet..
- Przestań! - krzyknęłam zawstydzona iż z tego co opowiadała mi mama, była to prawda, a on musiał jeszcze przy tym być.
Hoseok zawsze się ze mnie nasmiewał, gdy nadarzyła mu się tylko taka okazja.
- Jestes słodka, gdy się gniewasz - powiedział uroczo.
Podniósł się do siadu i szczypał moje zarumienione policzki.
- Auć! Stop! - zabrałam jego ręce z mojej twarzy.
Położył się, a jego oczy powoli się zamykały. Zaczęłam cicho spiewać kołysankę, przy której chłopak momentalnie zasypiał i tak stało się też teraz. Dałam mu małego buziaka w głowę i wstałam. Zeszłam na dół i udałam się do kuchni. Wyjęłam z górnej szafki chipsy, a z szafki obok miskę, do której wsypałam przekąskę. Następnie podeszłam do lodówki wyjmując z niej colę.
-_____, wychodzę do Jung Hye Won, sąsiadki na przeciwko. Jakby cos sie działo dzwoń lub przyjdź - powiedziała łagodnie moja mama dając mi całusa w czoło.
Pożegnałam się z nią i powróciłam do przygotowywania sobie przekąsek. Nalałam colę do półtora szklanki i z miską oraz napojem ruszyłam do salonu. Wszystko ułożyłam na stole i usiadłam na kanapie. Wzięłam do rąk pilot i włączyłam telewizor szukając na nim dobrego filmu. Po niedługim czasie znalazłam. Smiałam się pod nosem ze zdarzeń bohaterów aż usnęłam podczas oglądania filmu. Sniłam o mnie oraz o Hoseoku. Bylismy w snie bardzo szczęsliwi. On objął mnie w okół bioder, a ja jego w okół szyi. Własnie mielismy się pocałować, lecz niestety ze snu wybudził mnie hałas dochodzący z góry. Tak jakby stłuczona filiżanka. Podniosłam się migiem z kanapy i powoli szłam w kierunku schodów.
- Hoseok? To Ty? - spytałam dosyć głosno.
Nie uzyskałam odpowiedzi. Byłam bardzo przestraszona, kiedy wchodziłam na górę.
- Co się stało? - zapytałam głosniej niż poprzednio, ale także nikt nie odpowiedział. Gdy znajdowałam się już na górnym korytarzu, niepewnie weszłam do swojego pokoju. Mój pokój był jednym wielki chaosem. Rzeczy były wszędzie porozrzucane, filiżanka, w której znajdowała się herbata była stłuczona, a co najważniejsze w łóżku nie było Hoseoka. Okno było otwarte, a pamiętam, że za nim wyszłam, było zamknięte. Przeszukałam cały dom, lecz po przyjacielu nie było ani sladu. Dzwoniłam do niego jak i zarówno pisałam, ale ani nie odbierał, ani nie odpisywał na żadną wiadomosc. Zaczęłam się o niego martwić. Dokładnie jeszcze przeszukałam cały pokój w nadziei, że znajdę cos co mogłoby mnie naprowadzić na to co się z nim stało i jedyną rzeczą jaką znalazłam była krew spływająca z sufitu na dywan. Odeszłam parę kroków od niewielkiej, czerwonej kałuży trzęsąc się zaniepokojona. Zbiegłam na dół do przedpokoju zakładając w pospiechu buty oraz kurtkę. Wyszłam z domu wołając zaginionego. Byłam kłębkiem nerwów i nic innego by mnie teraz nie uspokoiło, jak znalezienie mojego jedynego przyjaciela. Szukałam go całą godzinę. Trzęsłam się z zimna chodząc po ciemnych uliczkach. Z daleka zauważyłam szczupłą, umięsnioną sylwetkę mężczyzny. Osoba nosiła granatową, grubą kurtkę, czyli dokładnie taką samą jaką ma Hoseok. Od razu bez zastanowienia podbiegłam do niej i przytuliłam ją od tyłu. Byłam ogromnie szczęsliwa, że go odnalazłam.
- Hoseokie Oppa! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Cie znalazłam! - wykrzyczałam.
Jednak on się nie odezwał. Odsunęłam się kawałek przestraszona.
- Hoseokie? Odezwij się.. - powiedziałam prawie, że szeptem, lecz po tym pożałowałam, że tu przybiegłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję za przeczytanie mojego pierwszego rozdziału opowiadania. Mam nadzieję, że się spodobało. Przepraszam, że jest to dosyć krótki rozdział, lecz nie wiem czy mam kontynuować dalej, czy może jednak zaprzestać. Życzę miłego dnia/wieczoru. Cześć!~

Cześć foczko!
OdpowiedzUsuńMiło widzieć, że autorki współdziałające na blogu się rozwijają ^^ Postanowiłam skomentować, choć ogólnie tego nie robię.
Podoba mi się, że piszesz o Hoseoku, bo niestety rzadko mam okazję o nim poczytać. Widziałam kilka błędów, na szczęście nie rażących, ale warto byłoby nad tym popracować.
Sam pomysł/fabuła jest całkiem intrygująca, więc z chęcią przeczytam dalsze części ^^
Nie zaprzestawaj pisać, pod żadnym pozorem!
Pozdrawiam cieplutko, życzę weny, chęci i czasu~
Annyeooong 🌸
UsuńDziękuję za poinformowanie mnie o błędach. Przeczytałam jeszcze raz moje opowiadanie i dopiero je zauważyłam. Poprawiłam tylko dwa błędy, a jesli są jeszcze jakies, to już niech zostaną. Człowiek uczy się na błędach. Postaram się poprawić :)
Również rzadko mam okazję kiedy o nim poczytać. Więcej znajduję opowiadań o najmłodszych, dlatego postanowiłam to zmienić.
Bardzo dziękuję za motywację i za miłe słowa (/^-^)/
Także pozdrawiam ★
Moja klusia alicjaaaaaa awwwwwwwww to ci się udałooooo
OdpowiedzUsuńtakaaaa słodkaaaa
jak ładnie napisałaś
i mi się nie pochwaliłaś, że piszesz fanfici :(((((((((
TO BYŁ WYGRYW *CIĄGNIE MOCNO ZA POLIKI* PUCI PUCI
JA CI NAWET POWIEM CO BĘDZIE DALEJ
HOSEOK JEST WAMPIREM *joł ostatnio się palę na wampiry XD*
JAK ŁADNIE NAPISAAAAAŁAŚ *WYDAJĘ MI SIĘ, ŻE JUŻ TO PISALAM XD*
TAKA CIEPLUSIA KLUSIA
*KUPUJE MISIAKA I CI GO WRĘCZA PRZEZ INTERNET*
*INTERNETOWY HUG*
*KLĘKA, WYJMUJE PLASTIKOWY PIERŚCIONEK I CI GO WRĘCZA*
-WYJDZIESZ ZA MNIE?
*INTERNETOWE ZARĘCZYNY*
JA DLA CIEBIE SPŁODZĘ TAKIE MAŁE SŁODKIE HOBISIE
OMG, KOCHAM TO
MOJA DZIDZIA AWWWWWWWWWW